kocie wariacje

poniedziałek, 16 listopada 2015

Tak sę prezentuje nasz kotek, który pilnuje najmłodszej w rodzinie. :)

a teraz zapowiedź - ale czego?

Tak się prezentuje hafcik. Kto zgadnie pierwszy co z niego powstanie i wyśle jako pierwszy poprawną odpowiedź na maila dostanie od nas w prezencie zestaw świątecznych scrapków do tworzenia kartek i nie tylko. :)

POWODZENIA

odp na tworzycha@wp.pl

niedziela, 19 stycznia 2014

U mnie brak postępów obrazowych, ale za to pokaże Wam bombeczki szydełkowe, które były zrobione na wymiankę :)

bombki

bombka szydełkowa

bombeczka

Czy ktoś mi powie czemu koty lubią spać na moich robótkach???

sobota, 12 listopada 2011

kota psota jak zwykle szalała po ogrodzie skacząc jak pawian. W pewnym momencie oderwało mnie od dnia codziennego wielkie darcie kotów. Szybko podskoczyłam do okna i zobaczyłam jak moja mała kotka walczy z kocurem na drzewie. Był od niej 2 razy wiekszy i mieszka na naszej ulicy, czasem sie do nas zapuszcza. Młoda walczyła dzielnie, ale już jej drzewa zabrakło na wycofywanie się, więc wyskoczyłam na taras i złapałam kamysia z doniczki bo krzyki ani klaskanie nie pomogły. Szuuu... Kamień poleciał i nie trafił - to dobrze, ale spełnił swoje zadanie bo wredny wielkolud uciekł. Młoda nie chciała od razu zejść z drzewa, musiałam ją chwilę wołać, a jak się zdecydowała to takim pędęm się przemieściła, że ledwo zauważyłam.

Pierwsze koty zdarte. Ciekawe jak dalej będzie sobie radzić ta moja kota-psota na swych spacerkach.

wtorek, 08 listopada 2011

Kto nazwał tak tą chorobę wprowadza w błąd wielu rodziców milusińskich. Mój maluszek miał trzy dni wysokiej gorączki i owszem, na czwarty dzień pojawiła sie wysypka, ale to nie koniec zabawy w chorowanie. Bidulek ma gardziołko zawalone i wysypka może sie utrzymać nawet do dziewięciu dni. Czyli jednak to choróbsko nie jest takie hop-siup trzy dni i koniec. Dziś kolejna nieprzespana nocka i aż się wszystkiego odechciewa, a miałam sobie podłubać kartki świąteczne. Spokojnie pomysły już mam w głowie poukładane tylko teraz chwila czasu potrzebna żeby je zrealizować.

 

Kota-psota kombinuje dziś od rana jak tu skutecznie zwrócić na siebie uwagę. Po kilku nieudanych próbach, a i kilku zrealizowanych doskonale. Poganiała po mieszkaniu i wskoczyła mi właśnie na kolana. Mruczy niesamowicie i szturcha mnie żebym przestała zajmować się klawiaturą, a żeby moje ręce przysłużyły się jej stęsknionemu pieszczot futerku. Zaraz się pewnie w kłębek zwinie i zaśnie. A ja potrzebuję kawy...

czwartek, 13 października 2011

Po przeprowadzce mój małżonek dziwnym trafem potłukł wszystkie kubki. I te ulubione i te mniej. Ostatni mój wspaniały kubeczek do którego byłam niezmiernie przywiązana stłukła kota-psota. Na chwilę obecną mamy tylko szklanki i 'sagowe' kubeczki z misiami. Są one szklane i nie dają tej intymności co ceramiczne naczynka. Teraz każdy wie co sobie siorbam pod nosem i już żadne smakowe eksperymenty nie uchodzą uwadze mojego małżonka. Może na święta dorobię się swojego-nowego kubeczka.

 

Kota psota wyszła wczoraj pierwszy raz samodzielnie na dwór. Decyzja o wyjściu zajęła jej jakieś 2 godziny. Tak sobie siedziała w otwartych drzwiach balkonowych i rozmyślała. Bałam się, że jak już wypryśnie to nie wróci. Zjawiła się w domu po kolejnych 2 godzinkach i całe popołudnie przespała. Dziś już szybko wyskoczyła na zewnątrz - jak tylko otworzyłam drzwi. Równie szybko wróciła - coś ją wystraszyło bo nie minęło dziesięć minut a już dobijała się do okna.

Małymi kroczkami a zacznie oswajać swoje nowe terytorium.

poniedziałek, 03 października 2011

Nasza kochana kota wkroczyła w świat dorosłych.

Mała kuleczka dorosła i przyszedł czas na zawiezienie jej do weterynarza, który zabrał się za nią. Skalpel poszedł w ruch i kotecka została pozbawiona możliwości prokreacji. Odebraliśmy bidulkę jeszcze przyćmioną od narkozy. Dostała wszystkie potrzebne leki i przymulona przespała noc w swoim koszyczku na ciepłym kocyku. Jej ulubiony kocyk wyszedł spod mojego szydełka. Cieszę się przeogromnie, że się jej spodobał. Rekonwalescentka szaleje już po mieszkaniu choć jeszcze nie jest w pełni sił.

Kotecka przyszła od nas ze schroniska. Pokochaliśmy ją a ona nas, ale musimy dbać o to żeby nie przyniosła ze sobą niespodzianek jak pójdzie biegać po ogrodzie i okolicy. Trudna to decyzja, ale zabieg konieczny i w dodatku wymagany przez schronisko. Nie dziwie się im, muszą dbać o to żeby nie zwiększała im sie gromadka pociech do pilnowania.

Darmowy licznik odwiedzin
licznik odwiedzin
zBLOGowani.pl
DEKORMANIA
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła